4.67. 🎓 Przykładowe rozwiązanie:Wypowiedzenie rozkazujące: Odpowiedź na zadanie z Między nami 5. Ćwiczenia 2018.
13 czerwca 2020, 16:44 Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę wenecja / PAP/EPA / Andrea Merola Jeszcze przed oficjalnym otwarciem granicy 16 czerwca tłumy turystów z Austrii przybyły w weekend do Włoch na plaże w rejonie Wenecji - informują w sobotę miejscowe media. Austriacy mówią, że nie mieli żadnego problemu, by dostać się do Italii. Najwięcej austriackich turystów przyjechało do popularnej nadmorskiej miejscowości Bibione. Tamtejsze hotele zapełniły się. Cytowani mediach przybysze wyjaśnili, że mimo oficjalnego zamknięcia granicy, w drodze do Włoch można ją przekroczyć bez problemu i kontroli. Wystarczy, jak dodali, jechać z maksymalną prędkością 80 kilometrów na godzinę i wtedy nie zostanie się zatrzymanym. Inaczej jest w przypadku powrotu do Austrii, ponieważ patrole straży granicznej sprawdzają wszystkich wjeżdżających, mierząc im temperaturę. Włochy otworzyły swoje granice dla obywateli krajów układu z Schengen i Wielkiej Brytanii 3 czerwca i zniosły obowiązek kwarantanny po przyjeździe z tych państw. Zobacz więcej Przejdź do strony głównej
Narodowej zdnia 13 maja 2019 r. w sprawie ustalenia terenów zamkniętych w resorcie obrony narodowej, Dz.Urz. MON z 2019 r. poz. 46 ze zm. 10 Tekst jednolity: Dz.U. z 2019 r. poz. 1461 ze zm.
Wieża Eiffla jest we wtorek zamknięta, bowiem z powodu zaplanowanej na godziny popołudniowe manifestacji w Paryżu zabrakło pracowników - wynika z komunikatu dyrekcji zarządzającej tym symbolem stolicy Francji, odwiedzanym rocznie przez blisko 7 mln osób. Zamknięcie jednej z głównych turystycznych atrakcji Paryża następuje, gdy do Francji przyjechało na Euro 2016 - według szacunków - kilkaset tysięcy osób. Po południu ulicami Paryża ma przejść kolejna wielka manifestacja przeciwników rządowej reformy prawa pracy organizowana przez związki zawodowe z lewicową centralą CGT na czele. Związkowcy spodziewają się dziesiątek tysięcy uczestników. Część personelu wieży Eiffla także ma zamiar pójść na demonstrację i poinformowało o tym pracodawcę - firmę SETE zarządzającą zabytkiem. Okazało się, że liczba pozostałych w pracy pracowników nie pozwala na zapewnienie odpowiednich standardów obsługi i bezpieczeństwa zwiedzających. Dlatego firma zdecydowała się na zamknięcie wieży. Turyści, którzy mieli wykupione na wtorek bilety, dostaną zwrot pieniędzy. Blisko 7 milionów osób, z których 80 proc. to cudzoziemcy, odwiedziło wieżę Eiffla w 2015 roku. Dziennie gości ona 15-20 tys. osób. bzm/PAP Wieża ciśnień w Piszu – wieża wodna znajdująca się w Piszu przy ulicy Gdańskiej, wybudowana w 1907 roku [2]. W 1992 roku została wyłączona z eksploatacji. W 2007 roku została wpisana do Rejestru Zabytków, a w 2013 roku została gruntownie odrestaurowana i wyremontowana. Obecnie w wieży znajduje się punkt widokowy oraz restauracja.
GDAŃSK. ,,Obcując z niektórymi osobami człowiek staje się lepszy, dzisiaj mamy okazję wszyscy stać się lepszymi” – powiedział prezes Stowarzyszenia ,,Nasz Gdańsk”, doc. dr inż. Andrzej Januszajtis witając Bohaterów spotkania w cyklu ,,Zasłużeni w historii Miasta Gdańska”: doc. dr inż. Mariannę Sankiewicz – Budzyńską i doc. dr inż. Gustawa Budzyńskiego. Po spotkaniu z doc. dr inż. Marianną Sankiewicz – Budzyńską i doc. dr. inż. Gustawem Budzyńskim Miało być uroczyście i tak też było. Już samo przybycie dostojnych bohaterów miało niezwykłą oprawę. Było ciepłe i słoneczne wrześniowe popołudnie. Ostatni pełny dzień astronomicznego lata, 22 października 2015 r. Na zamkniętych dla ruchu samochodowego ul. Długiej i Długim Targu tłumy mieszkańców i turystów. Kilkanaście minut przed godziną dwunastą zaczyna się coś wyjątkowego. Przez Złotą Bramę wjeżdżają dwa samochody. Pierwszy – na sygnałach – Straży Miejskiej, za nim czarny Mercedes. Tłumy się rozstępują. Stoję w śród zgromadzonych i słyszę czyjeś pytanie: ,,Co to, chyba Obama przyjechał?” Na karylionie „Marsz Solidarności” Nie, to nie przyjechał prezydent USA. Dla przypadkowych przechodniów sytuacja staje się jasna, gdy samochody zatrzymują się przy Studni Neptuna. Z czarnego Mercedesa wysiadają nasi bohaterowie: doc. dr inż. Marianna Sankiewicz – Budzyńska i jej mąż, doc. dr inż. Gustaw Budzyński. Powoli idą w kierunku Dworu Artusa. Tu, przed przedprożem, zasiadają w wygodnych fotelach. Za nimi stoi już wcześniej licznie zgromadzona grupa innych uczestników uroczystości. Rozmowy milkną i na tyle, na ile to możliwe w takim miejscu, zapada cisza. Z wieży Ratusza Głównego poczynają płynąć dźwięki karylionu. Długi Targ wypełnia brzmienie – napisanej w Wielkanoc 1981 r. przez prof. Gustawa Budzyńskiego – pieśni ,,Marsz Solidarności”. Utwór na karylionie Ratusza Głównego Miasta zagrała Anna Kasprzycka, śpiewał „Scherzi Musicali” XIX Liceum Ogólnokształcącego im. Mariana Mokwy pod dyrekcją Darii Polanowskiej, do młodzieży dołącza z werwą autor pieśni. Jego małżonka nie ukrywa wzruszenia i wyciera chusteczką łzy zebrane w kącikach oczu. Muzyka milknie, a dźwięki i słowa w uszach pozostają. Następuje czas dla fotoreporterów. W kadrach aparatów zapisane zostają postacie zebranych. Wykonując również zdjęcia zauważam przybyłego w trakcie koncertu z innej uroczystości Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza. Obiecał, że będzie i tak też się stało. Po preludium na przedprożu zebrani przechodzą do sali Dworu Artusa. Jako ostatni wchodzą z radością na twarzach nasi bohaterowie, prowadzi ich dama w stroju starogdańskim. Wszyscy stoją, biją brawa, a nawet okrzykami wyrażają swoje wyrazy uznania. Dzisiaj mamy okazję wszyscy stać się lepszymi Oficjalną część uroczystości otworzył gospodarz obiektu Adam Koperkiewicz – dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Po formalnym powitaniu zebranych przekazał głos doc. dr inż. Andrzejowi Januszajtisowi – prezesowi Stowarzyszenia ,,Nasz Gdańsk”. Prezes nawiązał do kilkuletniej już tradycji i idei organizowanych spotkań w cyklu ,,Zasłużeni w historii Miasta Gdańska”. Odniósł się do szczególnych zasług dla wyróżnianych tego dnia – bohaterów czasu wojny i zasłużonych dla rozwoju Gdańska profesorów Politechniki Gdańskiej. Przedstawił ich, jako osoby szlachetne, ofiarne i niezłomne. Rozwijając pewien cytat zakończył swoją wypowiedź słowami: ,,Obcując z niektórymi osobami człowiek staje się lepszy, dzisiaj mamy okazję wszyscy stać się lepszymi”. Laudacji na cześć głównych postaci uroczystości dokonał prof. dr hab. inż. Andrzej Czyżewski – kierownik Katedry Systemów Multimedialnych Wydziału Elektroniki Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej. Wybór laudatora nie był przypadkowy, bo jest to wychowanek i wieloletni współpracownik wyróżnionych. Pełna treść wygłoszonej laudacji znajduje się na innych stronach niniejszego periodyku, można ją również znaleźć na stronach internetowych Politechniki Gdańskiej. Nie wchodząc w zawiłe losy bohaterów można jedynie poprzeć stwierdzenie laudatora, że mogłyby być z powodzeniem treścią trzymającej w ciągłym napięciu powieści lub filmu. Przed uroczystym momentem wręczenia małżeńskiej parze medali ,,Zasłużonych w historii Miasta Gdańska” Prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz podkreślił fakt, że uhonorowani stanowią przykład coraz mniejszej już grupy ludzi z pokolenia urodzonego w II Rzeczypospolitej, które to miało jeszcze możność spotkań z nielicznymi uczestnikami Powstania Styczniowego. Odnosząc się do okresu II wojny światowej stwierdził, że postawiony przed nimi wówczas egzamin zdali z precyzją i bardzo wysoko. Nawiązał też do ich przyszłorocznego jubileuszu 60-lecia pożycia małżeńskiego i już teraz zaprosił na związaną z tym uroczystość do Ratusza Głównego w Gdańsku. Po medalach Prezydenta Miasta Gdańska kolejne wyróżnienia wręczył Prezes Stowarzyszenia ,,Nasz Gdańsk” doc. dr inż. Andrzej Januszajtis. Wyróżnieni otrzymali dyplomy uznania, złotą odznakę Stowarzyszenia i honorowe legitymacje jego członków. Mieszkanie Bohaterów – studencką bursą Na prośbę wyróżnionej prof. Marianny Sankiewicz – Budzyńskiej przygotowane przez nią pisemne wystąpienie przedstawiła reprezentująca Politechnikę Gdańską prof. dr hab. inż. Bożena Kostek. W zaprezentowanej treści znalazły się niezmiernie interesujące wspomnienia i refleksje na temat wniesionej przez ich małżeństwo pomocy w kształceniu się na Politechnice Gdańskiej lokalnej młodzieży, w tym z kaszubskich wsi. Wraz z mężem włożyli w to wiele wysiłku, a ich dom pełnił niejednokrotnie rolę studenckiej bursy, gdzie nie tylko dniami, ale i miesiącami mieszkali i uczyli się w jednym z pokojów przygotowujący się do studiów maturzyści lub już je rozpoczynający studenci. Bez tej pomocy w wielu wypadkach nie byłoby to dla wielu z nich możliwe. Przedstawione fakty stanowiły interesujące uzupełnienie dla wcześniej zaprezentowanej laudacji i odkrywały mało znane lub też już wręcz zapomniane fakty z historii Politechniki Gdańskiej. W imieniu nieobecnego z przyczyn formalnych rektora Politechniki Gdańskiej głos zabrał były wieloletni rektor tej uczelni, senator prof. dr hab. inż. Edmund Wittbrodt. Wręczenie okolicznościowych medali za zasługi dla uczelni poprzedził słowami, że Politechnika jest dumna z uhonorowanych, a oni sami stanowią wzór do naśladowania przez jej studentów. Po tym nastąpiło odczytanie listu gratulacyjnego mgr inż. Ryszarda Trykosko – przewodniczącego Stowarzyszenia Absolwentów Politechniki Gdańskiej. Na prośbę prof. Gustawa Budzyńskiego wystąpił ponownie prof. dr hab. inż. Andrzej Czyżewski, który zaprezentował fragmenty spisanego przez wyróżnionego dokumentu ,,Związki mojej rodziny z Gdańskiem”. Dokument zawiera przesłanie dla gdańskich historyków i jest ważnym uzupełnieniem do informacji zawartych we wcześniejszej laudacji, zapowiedziano jego publikację. Kolejny medal wręczył prowadzący uroczystość Adam Koperkiewicz. W imieniu kierowanego przez niego Muzeum Historycznego Miasta Gdańska przekazał okolicznościowe medale Jana Heweliusza. Po wystąpieniach i wpisach do księgi pamiątkowej nadszedł czas na koncert w wykonaniu chóru „Scherzi Musicali” z XIX LO im. Mariana Mokwy w Gdańsku pod dyrekcją Darii Polanowskiej. Zdając relację z tej uroczystości nie wypada wręcz nie podkreślić faktu licznie przybyłej na nią młodzieży szkolnej. Wśród niej byli, wraz ze swoimi nauczycielami, uczniowie III LO im. Bohaterów Westerplatte, wspomnianego już XIX LO im. Mariana Mokwy, a także XX LO im. Zbigniewa Herberta. Wyróżnieni długo jeszcze odbierali gratulacje, kwiaty i upominki, były też kolejne pamiątkowe zdjęcia grupowe, no i nie zbrakło toastu na cześć Bohaterów. Bez wątpienia spotkanie wpisało się na długo w pamięć wszystkich jego uczestników. Tekst i zdjęcia: Waldemar Kowalski
  1. Собадотвኅ нтθчу ሂթактуህոզ
  2. Риհубемխλ ըκапсεφሒ аቬаտиኢθпው
To lato, 31% Rosjan postanowiło wziąć urlop - w 2020 r. Połowa mieszkańców kraju pozostała w pracy. Wyniki zasięgu społecznego prowadzonego przez Centrum Badawcze Usługi Orkan Eleanor, który w porywach osiąga ponad 100 km na godzinę, szaleje w środę nad Wielką Brytanią, Francją, Holandią i Belgią. Na północy Francji bez prądu jest ok. 200 tys. gospodarstw domowych. Zawieszono ruch na lotniskach w Miluzie i Strasburgu. Eleanor wywołał szkody na zachodzie i północy Francji, a także w regionie paryskim, gdzie prądu pozbawionych jest 30 tys. domów - poinformowała spółka Enedis. Wichura kieruje się obecnie na wschód kraju. W mediach społecznościowych internauci umieszczają zdjęcia zniszczonych samochodów i rusztowań, a także powalonych drzew. Rano w Paryżu, gdzie podmuchy wiatru sięgały 100 km na godz., ze względów bezpieczeństwa nie otwarto wieży Eiffela, którą co roku odwiedza ponad 6 mln turystów. Zdecydował o tym operator wieży, który zapowiedział, że sytuacja zostanie ponownie przeanalizowana w najbliższych godzinach. Przez cały dzień zamknięte będą stołeczne parki, ogrody i cmentarze - ogłosiło merostwo Paryża. Generalna Dyrekcja Lotnictwa Cywilnego (DGAC) poinformowała o tymczasowym zawieszeniu ruchu na francusko-szwajcarskim lotnisku Bazylea-Miluza-Fryburg oraz w porcie lotniczym w Strasburgu. Podmuchy wiatry miały prędkość ponad 110 km na godz. Ruch jest zawieszony od godz. ale lotniska przyjmują pasażerów w oczekiwaniu na lepszą pogodę - powiedział rzecznik DGAC. Orkan spowodował też niewielkie opóźnienia na paryskim lotnisku Roissy-Charles de Gaulle. Zła pogoda zakłóciła również ruch pociągów - rano sparaliżowana była Normandia, oprócz linii z Rouen do Paryża. Eleanor spowodował też odwołanie 176 spośród 1200 lotów na amsterdamskim lotnisku Schiphol - przekazał rzecznik tego portu lotniczego. Oczekuje się, że liczba anulowanych lotów wzrośnie, gdyż w ciągu dnia wichura będzie się nasilała, a podmuchy wiatru mają sięgać 120 km na godz. Loty, które nie zostały odwołane, są opóźnione o średnio godzinę. Schiphol jest trzecim największym lotniskiem w Europie pod względem liczby pasażerów, po Heathrow w Londynie i paryskim Roissy-Charles de Gaulle. Orkan przeszedł także nad Wielką Brytanią, gdzie bez prądu są tysiące domów, a dla niektórych nadmorskich obszarów, głównie wzdłuż zachodnich i południowo-zachodnich wybrzeży Anglii, wydano ostrzeżenia przed podtopieniami. Służby meteorologiczne wydały ostrzeżenie przed silnym wiatrem, który może sięgać 105 km na godzinę, dla Walii, Anglii, południa Szkocji i dużej części Irlandii Północnej. W Irlandii Północnej 12 tys. gospodarstw domowych jest pozbawionych elektryczności, w Anglii - 2,7 tys., a w Walii - 460. Według władz wiatr pozrywał linie wysokiego napięcia, a wiele dróg zostało zablokowanych przez powalone drzewa. Bardzo silny, sięgający ponad 100 km na godz. wiatr, obfite opady oraz burze występują w środę również w Belgii. Służby utrzymują wysoki stopień zagrożenia. Belgijski Urząd Meteorologiczny ostrzega przed wiatrem, który wieje zwłaszcza w północnej części kraju od wtorkowego wieczoru. W pasie nadmorskim obowiązuje pomarańczowy stopień ostrzeżenia meteorologicznego (wyjątkowo silny wiatr), natomiast żółty stopień alarmowy (silne porywy wiatru) obowiązuje dla reszty kraju. Dziennik „Le Soir” podał na swej stronie internetowej, że do kraju od zachodu zbliżają się nowe deszczowe chmury, możliwe są też burze. W nocy w Brukseli strażacy interweniowali 45 razy. Odbyło się bez poważniejszych strat. Służby musiały uprzątać głównie połamane drzewa. Jedno z nich spadło na linię energetyczną. Do czwartku w Brukseli będą zamknięte parki i cmentarze. Na belgijskich drogach przez leżące drzewa doszło do kilku wypadków. Zamknięto na pewien czas węzeł autostradowy łączący obwodnicę Brukseli z biegnącą od strony Niemiec drogą E40. Z powodu powalonych drzew i połamanych gałęzi leżących na torach zakłócony był też ruch kolejowy. Agencja Belga podała, że w obejmującym pięć gmin obszarze Haute-Lesse na południu kraju obowiązuje ostrzeżenie przeciwpowodziowe. Wczesne ostrzeżenie zostało wydane dla części prowincji Luksemburg i Namur. ems/PAP

To tylko niektóre powody zamknięcia dla turystów wieży widokowej w zamku Grodno w Zagórzu Śląskim. Zastrzeżenia do eksploatacji mają też strażacy, dlatego obok remontu wieży, w zabytku będzie instalowany system przeciwpożarowy, mówi dyrektorka centrum kultury, Violetta Sowa:

Niewinne czarownice, chciwi przedstawiciele prawa i okrucieństwo bez granic - wszystko to przetrwało w szkockim miasteczku Pittenweem. Historia sprzed trzech stuleci daje o sobie znać co wrażliwszym turystom. Dziennikarka "The Sun" pracująca również jako medium postanowiła zbadać sprawę i przeżyła chwile największego lęku w swoim życiu. Malowniczą nadmorską miejscowość Pittenweem w szkockim hrabstwie Fife prześladuje krwawa przeszłość. W 1705 roku odbyły się tam procesy 26 mężczyzn i kobiet oskarżonych o czary: wszyscy byli torturowani, a 18 straciło życie. Szesnaścioro spalono na stosie. Jedna osoba zmarła podczas tortur, a kolejną zmiażdżono na śmierć pod stosem kamieni na plaży. Nieszczęśników tych przetrzymywano w rogatkach miejskich, na początku High Street - dziś jest to jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Szkocji. Przyjechałam do tego strasznego miejsca, ponieważ postanowiłam wsłuchać się w koszmary przeszłości. Drzwi otworzył mi stróż wieży, pisarz Leonard Low, lecz w ciemności wkroczyłam sama. Kiedy tylko zaczęłam wspinać się po spiralnych schodach rogatki, poczułam się źle. Doznanie było tak silne, jakby opanowała mnie choroba. Zbliżając się do drugiego piętra czułam się coraz gorzej. Trochę zajęło, zanim udało mi się uspokoić. Fale cierpienia następowały po sobie, aż nagle uświadomiłam sobie, że wypowiadam słowa "biedny Thomas". Wyczułam obecność dzieci i w tej samej chwili coś zmusiło mnie do podniesienia głowy w kierunku sufitu. Nigdy w życiu tak się nie bałam. (…) Stanęłam na trzecim piętrze. Poczułam przemożną potrzebę, by podejść do okna, gdzie leżały rozrzucone dziesiątki martwych czerwonych motyli. Czy podobnie jak te udręczone dusze 400 lat temu owady starały się uciec z tego strasznego miejsca? Nadszedł czas, by skonsultować moje spostrzeżenia z Leonardem, który wie więcej niż ktokolwiek inny o potwornościach z Pittenweem. I rzeczywiście: mój "biedny Thomas" okazał się Thomasem Brownem, zabitym dokładnie w tym pomieszczeniu, w którym wypowiedziałam jego imię. Był starym, 84-letnim człowiekiem, bitym i torturowanym, aż wreszcie zagłodzonym na śmierć. Dzieci, których obecność wyczułam, przynosiły jedzenie dla swoich uwięzionych krewnych. Mała dziewczynka Isabel Adams dostarczała chleb matce, której była imienniczką. Kobietę powieszono dokładnie w miejscu, gdzie coś zmusiło mnie do podniesienia głowy. Kolejna biedaczka, Janet Cornfoot, zdołała wyskoczyć przez okno trzeciego piętra, przy którym dziś leżały martwe motyle. Schwytano ją jednak ponownie. Tłum, który ją pochwycił, najpierw pobił ją, a potem zawlókł na nadbrzeże. Tam zawieszono ją na linie przeciągniętej pomiędzy brzegiem a statkiem, kamienowano, ponownie bito, aż wreszcie zmiażdżono na śmierć pod drzwiami przygniecionymi stosem kamieni. To, czego doświadczyłam w rogatkach okazało się tak makabryczne, że musiałam wyjść z wieży zaczerpnąć świeżego powietrza. Leonard powiedział mi, że także inni zwiedzający skarżyli się na negatywną energię tego miejsca. Pozwolił mi też posłuchać nagrania, które sam zarejestrował na wieży. Na taśmie pyta, czy w pomieszczeniu znajduje się duch Isabel Adams. - Tak, pomóż mi - usłyszałam wyraźny głos. Leonard przybliżył mi rozmaite fakty historyczne, zrekonstruowane w oparciu o stare dokumenty znalezione w kolekcji swego ojca. Część z nich to protokoły z posiedzeń rady miasta Pittenweem od roku 1570 do 1770, relacjonujące dokładnie przebieg każdego spotkania pomiędzy rajcami, a pastorem Patrickiem Cowperem z prezbiteriańskiego Kościoła Szkocji. - Odtworzyłem miniony sposób życia, w którym rządziła religia: w tamtych czasach ludzi na sąd sprowadzano do kościoła. Oskarżano ich o przestępstwa takie jak "praca w szabas" albo nakładano grzywnę za "łajanie męża w miejscu publicznym". A mówimy o czasach, kiedy legalnie wolno było bić żonę - zaznacza Leonard, autor książki "Weem Witch". Prawdziwy koszmar zaczął się od pozornie niewinnego incydentu: mieszkanka miasteczka Beatrice Laing poprosiła 16-letniego czeladnika kowala Patricka Mortona, by zrobił dla niej kilka gwoździ. Patrick odpowiedział, że jest zbyt zajęty i Beatrice odeszła mamrocząc gniewnie pod nosem - co chłopak uznał za rzucenie klątwy. Niedługo potem Morton rozchorował się i powiedział pastorowi Cowperowi, że winę za to ponosi Beatrice i jej przyjaciele. Kobietę zabrano do wieży, gdzie podczas tortur przyznała, że ona i jej sąsiedzi, Thomas i Janet uprawiają czary. Wszystkim wtrącono do więzienia. Janet uciekła i została zamordowana przez tłum. Beatrice spędziła za kratami kolejne pięć miesięcy, w końcu wypuszczono ją i uciekła z Pittenweem do St Andrews. Kolejne aresztowania "czarownic" następowały jedno pod drugim, podsycane obsesją Cowpera oraz kiepską sytuacją finansową miasteczka. Do przetrzymywania oskarżonych wykorzystywano również jaskinię St Fillan, w której obecnie mieści się kaplica. - Obrzydliwe jest to, że mężom spalonych na stosie kobiet wystawiano jeszcze za to rachunek - dodaje Leonard. - Opłata mogła wynosić równowartość nawet czteroletnich zarobków, a w przypadku nieuregulowania następowała konfiskata majątku. Dla rajców był to więc bardzo dochodowy biznes i nic dziwnego, że znajdowały się coraz to nowe "czarownice". I - co za niespodzianka - okazuje się, że w tym okresie Pittenweem było poważnie zadłużone. Patrick, chłopak, od którego rozpoczął się ten ciąg potworności, nigdy nie odpowiedział za swoje czyny, jednak jakiś czas później uznano go za "histerycznego mitomana". Całe to doświadczenie przepełniło mnie głębokim smutkiem i współczuciem dla 26 nieszczęsnych dusz, które padły ofiarą urojeń chorego wyrostka.
Reżim sanitarny w Słowenii. Przebywając na terenie Słowenii w czasie pandemii koronawirusa należy przestrzegać określonych tam zasad bezpieczeństwa takich jak: noszenie maseczki w przestrzeniach zamkniętych i otwartych (jeśli nie można zachować 3 m odstępu), zakaz przebywania na zewnątrz od 21 do 6 rano, W 2013 roku fundacja zainterweniowała w firmie drukującej mapy turystyczne, aby zmieniono nazwę na mapach z Sztuczne Ruiny Zamku Księcia Henryka na Zamek Księcia Henryka. Po zapoznaniu się z dokumentacją na temat zamku (opisy gości, księgi wpisów pamiątkowych dla turystów odwiedzających zamek od XIX w., zdjęcia z początku XX w.) przedstawiającej obiekt jako kompletny i funkcjonujący schron dla turystów z witrażami i zadaszeniem (pozostałości zadaszenia i okien widoczne na murach,witraże widoczne na zdjęciach, opis witraży w literaturze), dokonano zmiany w druku lecz wśród okolicznej ludności wciąż można spotkać się z błędnym określeniem tej zachwycającej budowli. Obecnie na żadnej z map nie widnieje już błędny napis, który wprowadzał turystów w błąd. Obiekt ten jest budowlą neogotycką, budowę rozpoczęto w 1806 roku wzorując się na budowli średniowiecznej, jednakże nie pełnił on funkcji sztucznych ruin. Budynek był zadaszony a jego wnętrza wykończone były sztukaterią (pozostałości w gablocie nr1.), w sali głównej znajdował się kominek, a największe 2 okna widokowe, znajdujące się na drugiej kondygnacji, skierowane były na Śnieżne Kotły w Szklarskiej Porębie i Śnieżkę w 2015 roku opracowany został projekt zadaszenia budowli, który realizowany będzie w następnej fazie remontu, sfinansowany będzie z opłat za wstęp, jakie turyści już od XIX wieku uiszczali w tym miejscu. HENRYK I BRODATY (1201-1238), syn Bolesława Wysokiego. W XIII w. książę Śląska, Małopolski, i Wielkopolski, często przebywał na zamku we Wleniu. Był założycielem okolicznych miast którym nadał prawa miejskie. Wraz z żoną św. Jadwigą Śląską byli ludźmi bardzo religijnymi i wrażliwymi na los chorych i biednych (Jadwiga zorganizowała działalność szpitala dla ubogich). Ich syn Henryk II pobożny zginął biorąc bezpośredni udział w walce z najeźdźcą z Mongolii w bitwie pod Legnicą (1241 r.), z rąk Mongolskich wojsk. Ostatecznie po śmierci Henryka II Mongołowie wycofali się z dalszego najazdu na Europę i zawrócili swe wojska (miejsce pochówku: Henryk I Brodaty i św. Jadwiga - kościół w Trzebnicy, Henryk II Pobożny Klasztor Franciszkański we Wrocławiu). HENRYK I BRODATY bił monety we Wrocławiu, w Legnicy i być może także w Głogowie. Jego pieniądze są najmłodsze w skarbie głogowskim. Pierwszy z nich ma na awersie półpostać księcia z mieczem skierowanym do góry oraz jego słowiańskie imię INDRIH. Henrykowi Brodatemu przypisuje się anonimowy dwustronny denar z przedstawieniem budowli sakralnej (kościoła) na jednej stronie oraz budowli świeckiej (zamek) na drugiej. GRODY PLEMIENNE U schyłku V i na początku VI w. nastąpiło znaczne wyludnienie Śląska. Upadły wielkie ośrodki produkcyjne, zanikły całkowicie kontakty handlowe z dawnymi prowincjami rzymskimi. Proces ponownego zasiedlania ziem śląskich rozpoczął się na przełomie VI i VII w. W okresie tym wyodrębniły się strefy zwartego osadnictwa, które w większości wiązać należy z terytoriami plemiennymi. Z połowy IX w. pochodzi zapiska tzw. Geografa Bawarskiego, w której wymieniono szereg plemion zamieszkujących ziemie polskie. W oparciu o wyniki badań archeologicznych za najstarsze grody plemienne uznać należy: Gostyń, Popęszyce, Klenicę oraz Gilów. Nieco później powstały grody w Niemczy, Strachowie, Ryczyniu i zakładano na naturalnych wzniesieniach, bądź też w miejscach trudno dostępnych, wśród bagien lub rozlewiskach rzek. Pierwsze grody miały prostą konstrukcję obronną w postaci palisady. Dodatkowo otoczone były fosą suchą lub wypełnioną wodą. Z biegiem czasu te prymitywne fortyfikacje były ulepszane, poprzez zastąpienie palisady wałami drewniano-ziemnymi o konstrukcji skrzyniowej. (plus foto i rekonstrukcja - rycina grodu z Maciejowej-Grabarów). GRODY KASZTELAŃSKIE W 2 połowie X w. część śląskich grodów plemiennych o funkcji ściśle obronnej, głównie tych, które leżały przy szlakach handlowych i posiadały plac targowy, zaczęło przekształcać się w grody kasztelańskie. Najstarszym przykładem grodziska kasztelańskiego w okolicy jest grodzisko przy zamku Świny, wymienione w bulli Hadriana IV w 1155 r. Wokół grodu powstawało podgrodzie rzemieślniczo-handlowe połączone z grodem systemem wałów i fos. W wieku XI-XII grody zarządzane były przez kasztelana lub komesa, który posiadał uprawnienia administracyjne, wojskowe i sądownicze oraz pobierał od ludności opłaty i daniny. Sprawował także w imieniu panującego króla lub księcia władzę nad grodem i okręgiem grodowym zwanym kasztelanią. Niektóre grody położone z dala od szlaków handlowych, o funkcji ściśle militarnej, zaczęły w XIII w. tracić swoje znaczenie. Taki los spotkał np. Ryczyn i Sadowel, gdzie na początku XIV w. osadnictwo zaczęło zanikać. Grodzisko na Wzgórzu Krzywoustego w Jeleniej Górze z początku funkcjonowało jako grodzisko kasztelańskie. POCZĄTKI MIAST W ciągu XII i XIII wieku wokół znaczniejszych grodów powstawały często liczne osady o charakterze rzemieślniczo-handlowym. Pozwala to traktować powyższe kompleksy jako wczesne miasta. W ośrodkach tych, dzięki wpływom francuskim i niemieckim, rozwijała się architektura i sztuka romańska. Budowano liczne kościoły, klasztory pałacowo-sakralne, które służyły jako miejskie rezydencje Piastów śląskich. Na początku XIII w. Henryk Brodaty zbudował w Legnicy, na miejscu X-wiecznego grodu, wspaniałe ceglane palatium. Monumentalnym budowlom patronowali także inni śląscy możnowładcy. Piotr Włost i jego zięć Jaksa byli fundatorami m. in. opactwa benedyktynów na OŁbinie i klasztoru augustianów na Piasku we Wrocławiu. Lokacja Jeleniej Góry nastąpiła pod koniec wieku XIII – najstarsza wzmianka o jeleniogórzanach jako mieszczanach pochodzi z roku 1288, dokument lokacyjny nie zachował się, ale należy zakładać że lokacja nastąpiła ok. roku 1280. ZAMKI Prawdopodobnie w 2 połowie XII w. powstają na Śląsku murowane-kamienne i ceglane – warownie siedziby feudalne, które określamy mianem zamków. Wedle obecnego stanu badań za najstarsze założenie tego typu na Śląsku, a zarazem na ziemiach polskich, uznawana jest murowana warownia we Wleniu k/Jeleniej Góry. Zamki wznoszone były na surowym korzeniu, bądź też powstawały w wyniku przebudowy istniejących grodów. Początkowo inicjatywa budowlana należała do śląskich książąt. Proces wznoszenia warownych rezydencji nabrał tempa po najeździe mongolskim w 2 połowie XIII w., skutkiem czego około 1300 roku Śląsk zabudowany już był tego rodzaju obiektami prezentującymi zróżnicowane formy i typy architektoniczne. Szczególna rola w rozwoju budownictwa zamkowego przypadła Bolkom świdnicko-jaworskim. To ich dziełem są warownie w Bardzie Śląskim, Janowicach Wielkich (Bolczów), Bolkowie, Czosze, Grodźcu, Książu, Siedlęcinie, Sobieszowie i Zagórzu obiekty stanowiły kompleksy budynków zamkniętych obwodem murów obronnych. Do elementów zabudowy zaliczyć należy wieżę ostatecznej obrony, bramę (wieżę bramną), dom lub domy zamkowe (często w formie wieży mieszkalno-obronnej – donżonu), rzadziej kaplicę. Z głównymi murami obronnymi wiązał się niekiedy system murów zewnętrznych, a także rów pełniący role suchej lub wypełnionej wodą fosy.
Wiele węgierskich stacji paliw zostało zamkniętych w środę z powodu niedoborów paliwa. Węgrzy obawiają się tego samego scenariusza w ten weekend na setkach kolejnych stacji - donoszą węgierskie media. Węgrzy wprowadzili też ograniczenia dla ciężarówek, zwłaszcza tych z zagranicy. Aktualizacja, 11 marca 2022 r., godz. 13:30
Gubernator popularnej wśród turystów indonezyjskiej wyspy Bali oświadczył, że priorytetem dla władz jest bezpieczeństwo zdrowotne i dlatego turystyka będzie ostatnim sektorem gospodarki, który zostanie otwarty, gdy pandemia Covid-19 znajdzie się pod kontrolą. Cytowany przez dziennik “Kompas” gubernator Wayan Koster dodał, że władze Bali przygotowują specjalne przepisy zdrowotne mające obowiązywać, kiedy zezwolenie na przyjazdy turystów zostanie wydane. Podkreślił przy tym, że obecnie nie wyznaczono terminu, kiedy miałoby to nastąpić. Wszystkie atrakcje turystyczne wyspy, w tym plaże, od końca marca pozostają zamknięte. W ostatnich tygodniach urzędnicy podawali sprzeczne informacje, jakoby ruch turystyczny na Bali miał zostać przywrócony w lipcu albo w październiku. Na razie na wyspę nie latają rejsowe samoloty, ale w najbliższych dniach ma zostać ponownie otwarte tamtejsze międzynarodowe lotnisko. Władze już teraz wprowadziły dla przyszłych podróżnych wymóg posiadania certyfikatów zaświadczających, że osoba nie jest zarażona koronawirusem. Dokumenty będą musiały być wystawione nie wcześniej, niż tydzień przed datą podróży. Osoby chcące przylecieć na Bali będą musiały oprócz tego przedstawić wystarczające uzasadnienie oraz oświadczenie miejscowego mieszkańca, który zadeklaruje, że bierze za gościa odpowiedzialność. Według oficjalnych danych w prowincji Bali zanotowano do soboty 455 przypadków zachorowań na Covid-19, przy czym 328 chorych już wyzdrowiało, a cztery osoby zmarły. W czwartek prezydent Indonezji Joko Widodo powiedział, że zarówno urzędnicy, jak i przedsiębiorcy działający w branży turystycznej powinni przygotować się na ogromne zmiany w trendach związanych z podróżami, a kurorty nie powinny być otwierane w pośpiechu. Skomentował tym samym zapowiedź gubernatora jednej z prowincji na południu kraju o planach otwierania tamtejszych atrakcji turystycznych już od połowy czerwca. Joko dodał, że po pandemii firmy organizujące wczasy w Indonezji będą musiały skupić się na zdrowiu, higienie i bezpieczeństwie swoich gości, kładąc nacisk na podróże jednoosobowe, turystykę zdrowotną oraz zwiedzanie wirtualne.
Ferie zimowe w tym roku wiążą się z licznymi obostrzeniami. Mimo wprowadzonych restrykcji, wiele osób nie zdecydowało się na pozostanie w domu. Tłumy turystów pojawiły się w górskich miejscowościach i szlakach. Co więcej, na zamkniętych dla narciarzy stokach nie brakowało miłośników sanek. 
Irlandzka firma bookingowa Paddy Power nawiązała w najnowszej reklamie do wydarzeń z ostatniego meczu piłkarskiego Francja – Irlandia. Chodzi o zagranie ręką francuskiego napastnika Thierry'ego Henry'ego, dzięki któremu Francuzi wygrali i awansowali do mundialu 2010 r. W reklamie, która pojawiła się na plakatach na terenie lotniska międzynarodowego w Dublinie, pojawiło się hasło „Paddy Power welcomes you to Ireland... unless tou're called Thierry”. Przez najbliższe dwa tygodnie plakat będzie wisiał na 42 tablicach w hali przylotów.
Magdalena Kozioł. Tłumy turystów w Karkonoszach. Jedni zdobywali Śnieżkę, stojąc w kolejce, inni - pojawili się na stokach. Z własnymi sankami. "W szczytowych partiach Karkonoszy w ciągu Szlaki turystyczne w Polsce liczą setki kilometrów - dzięki nim możemy poznawać urok kraju na wiele różnych sposobów! Do rodzimych skarbów niewątpliwie zaliczają się drewniane kościółki i cerkwie, które kryją się wśród pól i wzgórz. Na szczęście wiele z nich znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej! Szlak Architektury Drewnianej łączy cztery województwa: śląskie, małopolskie, podkarpackie oraz świętokrzyskie. Dzięki niemu turyści trafiają do zapomnianych miejsc, kryjących prawdziwe skarby – nie tylko kościoły czy cerkwie, ale stare chałupy, dworki i inne architektoniczne perełki. Niektóre okazały się na tyle cenne, że wpisano je na listę światowego dziedzictwa UNESCO! Zobacz także: Szlak Architektury Drewnianej w Małopolsce Zobaczenie wszystkich miejsc ujętych na szlaku jest niemożliwe, dlatego na początek proponujemy pięć atrakcyjnych dla turystów lokalizacji. Co warto zobaczyć na Szlaku Architektury Drewnianej? Zobacz wybrane przez nas wyjątkowe drewniane zabytki, które zapierają dech w piersiach. Stanowią ozdobę okolicy i świetnie wpisują się w klimat regionu. Cerkiew św. Dymitra w Czarnej Czarna to miejscowość położona blisko beskidzkich kurortów turystycznych. Z Krynicy-Zdroju dojedziemy tu w niecałe 40 minut. Warto wybrać się na tę krótką wycieczkę i zobaczyć cerkiew św. Dymitra, znajduje się na małopolskim odcinku Szlaku Architektury Drewnianej i obecnie użytkowana jest jako kościół katolicki. Świątynia została wybudowana w 1764 roku, jej ściany są dość charakterystyczne, ponieważ z zewnątrz obito je ciemnym gontem. Latem mocno wyróżnia się przez to na tle soczystej zielni okolicznych wzgórz i lasów. Wystrój wnętrza zdominowała XIX-wieczna polichromia, ale szczególnie warty uwagi jest kompletny barokowy ikonostas z XVIII wieku oraz ołtarz z ikoną Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Cerkiew św. Michała Archanioła w Brunarach Niżnych Wieś Brunary Niżne znajduje się niecałe 4 kilometry od Czarnej. Będąc w tej okolicy koniecznie trzeba zobaczyć dawną grekokatolicką cerkiew św. Michała Archanioła! W 2013 roku wpisano ją bowiem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cerkiew datowana jest na 1797 rok i mimo wielu zmian zachowała wiele z pierwotnego wyglądu dawnej łemkowskiej świątyni. Wewnątrz można zobaczyć barokowy ikonostas, a także fragmenty barokowej polichromii widoczne w nawie. Pozostałe ściany pokrywa polichromia wykonana w 1898 roku. Dawna cerkiew św. Dymitra w Boguszy Pozostajemy na Małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej, przenosimy się jednak na tereny Beskidu Niskiego, które kiedyś zamieszkiwane były przez Łemków. Znajduje się tu cerkiew św. Dymitra z 1858 roku, obecnie kościół rektoralny pw. św. Antoniego. Wewnątrz zachowano XIX-wieczną polichromię, ale najcenniejszym elementem wyposażenia jest ikonostas datowany na 1670 rok. Jako że został przeniesiony, podzielono go na części. Rząd proroków z krucyfiksem, przedstawieniami Matki Boskiej i św. Jana umieszczono na wschodniej ścianie nawy. Warto zwrócić także uwagę na XVII-wieczną ikonę św. Mikołaja. Cerkiew św. Paraskewii w Kwiatoniu Cerkiew św. Paraskewii uważana jest za jedną z najpiękniejszych w Polsce. Powstała w drugiej połowie XVII wieku i aż do końca drugiej wojny światowej służyła wiernym obrządku greckokatolickiego. Również ona znalazła się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. To typowy przykład budownictwa łemkowskiego. W bryle świątyni wyraźnie wyodrębniono trzy części: smukłą wieżę, nieco niższą nawę oraz najniższe prezbiterium. Ściany i dach od zewnątrz obite są gontem, natomiast od środka pokrywa je polichromia o motywach figuralnych i ornamentalnych. Zachowało się też kompletne wyposażenie, w tym ikonostas z początku XIX wieku. Cerkiew pw. św. Paraskewii w Uściu Gorlickim Cerkiew w Uściu Gorlickim powstała 1786 roku i synowi kolejną łemkowską świątynię. Ma konstrukcję zrębową oraz pokryte gontem ściany. Dach wieńczą trzy blaszane kopuły. Wyposażenie cerkwi obejmuje między innymi późnobarokowy ikonostas z XVIII w. Ściany pokrywają polichromie z lat 30. XX wieku. Bogate zdobienia przenoszą nas w zupełnie inny świat. Mając szansę, na pewno warto zajrzeć do wnętrza świątyni. JuBOUe.
  • i0km058p27.pages.dev/26
  • i0km058p27.pages.dev/90
  • i0km058p27.pages.dev/32
  • i0km058p27.pages.dev/20
  • i0km058p27.pages.dev/59
  • i0km058p27.pages.dev/46
  • i0km058p27.pages.dev/78
  • i0km058p27.pages.dev/78
  • w imieniu turystów zamkniętych w wieży