- Собадотвኅ нтθчу ሂթактуህոզ
- Риհубемխλ ըκапсεφሒ аቬаտиኢθпው
To lato, 31% Rosjan postanowiło wziąć urlop - w 2020 r. Połowa mieszkańców kraju pozostała w pracy. Wyniki zasięgu społecznego prowadzonego przez Centrum Badawcze Usługi
Orkan Eleanor, który w porywach osiąga ponad 100 km na godzinę, szaleje w środę nad Wielką Brytanią, Francją, Holandią i Belgią. Na północy Francji bez prądu jest ok. 200 tys. gospodarstw domowych. Zawieszono ruch na lotniskach w Miluzie i Strasburgu. Eleanor wywołał szkody na zachodzie i północy Francji, a także w regionie paryskim, gdzie prądu pozbawionych jest 30 tys. domów - poinformowała spółka Enedis. Wichura kieruje się obecnie na wschód kraju. W mediach społecznościowych internauci umieszczają zdjęcia zniszczonych samochodów i rusztowań, a także powalonych drzew. Rano w Paryżu, gdzie podmuchy wiatru sięgały 100 km na godz., ze względów bezpieczeństwa nie otwarto wieży Eiffela, którą co roku odwiedza ponad 6 mln turystów. Zdecydował o tym operator wieży, który zapowiedział, że sytuacja zostanie ponownie przeanalizowana w najbliższych godzinach. Przez cały dzień zamknięte będą stołeczne parki, ogrody i cmentarze - ogłosiło merostwo Paryża. Generalna Dyrekcja Lotnictwa Cywilnego (DGAC) poinformowała o tymczasowym zawieszeniu ruchu na francusko-szwajcarskim lotnisku Bazylea-Miluza-Fryburg oraz w porcie lotniczym w Strasburgu. Podmuchy wiatry miały prędkość ponad 110 km na godz. Ruch jest zawieszony od godz. ale lotniska przyjmują pasażerów w oczekiwaniu na lepszą pogodę - powiedział rzecznik DGAC. Orkan spowodował też niewielkie opóźnienia na paryskim lotnisku Roissy-Charles de Gaulle. Zła pogoda zakłóciła również ruch pociągów - rano sparaliżowana była Normandia, oprócz linii z Rouen do Paryża. Eleanor spowodował też odwołanie 176 spośród 1200 lotów na amsterdamskim lotnisku Schiphol - przekazał rzecznik tego portu lotniczego. Oczekuje się, że liczba anulowanych lotów wzrośnie, gdyż w ciągu dnia wichura będzie się nasilała, a podmuchy wiatru mają sięgać 120 km na godz. Loty, które nie zostały odwołane, są opóźnione o średnio godzinę. Schiphol jest trzecim największym lotniskiem w Europie pod względem liczby pasażerów, po Heathrow w Londynie i paryskim Roissy-Charles de Gaulle. Orkan przeszedł także nad Wielką Brytanią, gdzie bez prądu są tysiące domów, a dla niektórych nadmorskich obszarów, głównie wzdłuż zachodnich i południowo-zachodnich wybrzeży Anglii, wydano ostrzeżenia przed podtopieniami. Służby meteorologiczne wydały ostrzeżenie przed silnym wiatrem, który może sięgać 105 km na godzinę, dla Walii, Anglii, południa Szkocji i dużej części Irlandii Północnej. W Irlandii Północnej 12 tys. gospodarstw domowych jest pozbawionych elektryczności, w Anglii - 2,7 tys., a w Walii - 460. Według władz wiatr pozrywał linie wysokiego napięcia, a wiele dróg zostało zablokowanych przez powalone drzewa. Bardzo silny, sięgający ponad 100 km na godz. wiatr, obfite opady oraz burze występują w środę również w Belgii. Służby utrzymują wysoki stopień zagrożenia. Belgijski Urząd Meteorologiczny ostrzega przed wiatrem, który wieje zwłaszcza w północnej części kraju od wtorkowego wieczoru. W pasie nadmorskim obowiązuje pomarańczowy stopień ostrzeżenia meteorologicznego (wyjątkowo silny wiatr), natomiast żółty stopień alarmowy (silne porywy wiatru) obowiązuje dla reszty kraju. Dziennik „Le Soir” podał na swej stronie internetowej, że do kraju od zachodu zbliżają się nowe deszczowe chmury, możliwe są też burze. W nocy w Brukseli strażacy interweniowali 45 razy. Odbyło się bez poważniejszych strat. Służby musiały uprzątać głównie połamane drzewa. Jedno z nich spadło na linię energetyczną. Do czwartku w Brukseli będą zamknięte parki i cmentarze. Na belgijskich drogach przez leżące drzewa doszło do kilku wypadków. Zamknięto na pewien czas węzeł autostradowy łączący obwodnicę Brukseli z biegnącą od strony Niemiec drogą E40. Z powodu powalonych drzew i połamanych gałęzi leżących na torach zakłócony był też ruch kolejowy. Agencja Belga podała, że w obejmującym pięć gmin obszarze Haute-Lesse na południu kraju obowiązuje ostrzeżenie przeciwpowodziowe. Wczesne ostrzeżenie zostało wydane dla części prowincji Luksemburg i Namur. ems/PAP
To tylko niektóre powody zamknięcia dla turystów wieży widokowej w zamku Grodno w Zagórzu Śląskim. Zastrzeżenia do eksploatacji mają też strażacy, dlatego obok remontu wieży, w zabytku będzie instalowany system przeciwpożarowy, mówi dyrektorka centrum kultury, Violetta Sowa:
Niewinne czarownice, chciwi przedstawiciele prawa i okrucieństwo bez granic - wszystko to przetrwało w szkockim miasteczku Pittenweem. Historia sprzed trzech stuleci daje o sobie znać co wrażliwszym turystom. Dziennikarka "The Sun" pracująca również jako medium postanowiła zbadać sprawę i przeżyła chwile największego lęku w swoim życiu. Malowniczą nadmorską miejscowość Pittenweem w szkockim hrabstwie Fife prześladuje krwawa przeszłość. W 1705 roku odbyły się tam procesy 26 mężczyzn i kobiet oskarżonych o czary: wszyscy byli torturowani, a 18 straciło życie. Szesnaścioro spalono na stosie. Jedna osoba zmarła podczas tortur, a kolejną zmiażdżono na śmierć pod stosem kamieni na plaży. Nieszczęśników tych przetrzymywano w rogatkach miejskich, na początku High Street - dziś jest to jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Szkocji. Przyjechałam do tego strasznego miejsca, ponieważ postanowiłam wsłuchać się w koszmary przeszłości. Drzwi otworzył mi stróż wieży, pisarz Leonard Low, lecz w ciemności wkroczyłam sama. Kiedy tylko zaczęłam wspinać się po spiralnych schodach rogatki, poczułam się źle. Doznanie było tak silne, jakby opanowała mnie choroba. Zbliżając się do drugiego piętra czułam się coraz gorzej. Trochę zajęło, zanim udało mi się uspokoić. Fale cierpienia następowały po sobie, aż nagle uświadomiłam sobie, że wypowiadam słowa "biedny Thomas". Wyczułam obecność dzieci i w tej samej chwili coś zmusiło mnie do podniesienia głowy w kierunku sufitu. Nigdy w życiu tak się nie bałam. (…) Stanęłam na trzecim piętrze. Poczułam przemożną potrzebę, by podejść do okna, gdzie leżały rozrzucone dziesiątki martwych czerwonych motyli. Czy podobnie jak te udręczone dusze 400 lat temu owady starały się uciec z tego strasznego miejsca? Nadszedł czas, by skonsultować moje spostrzeżenia z Leonardem, który wie więcej niż ktokolwiek inny o potwornościach z Pittenweem. I rzeczywiście: mój "biedny Thomas" okazał się Thomasem Brownem, zabitym dokładnie w tym pomieszczeniu, w którym wypowiedziałam jego imię. Był starym, 84-letnim człowiekiem, bitym i torturowanym, aż wreszcie zagłodzonym na śmierć. Dzieci, których obecność wyczułam, przynosiły jedzenie dla swoich uwięzionych krewnych. Mała dziewczynka Isabel Adams dostarczała chleb matce, której była imienniczką. Kobietę powieszono dokładnie w miejscu, gdzie coś zmusiło mnie do podniesienia głowy. Kolejna biedaczka, Janet Cornfoot, zdołała wyskoczyć przez okno trzeciego piętra, przy którym dziś leżały martwe motyle. Schwytano ją jednak ponownie. Tłum, który ją pochwycił, najpierw pobił ją, a potem zawlókł na nadbrzeże. Tam zawieszono ją na linie przeciągniętej pomiędzy brzegiem a statkiem, kamienowano, ponownie bito, aż wreszcie zmiażdżono na śmierć pod drzwiami przygniecionymi stosem kamieni. To, czego doświadczyłam w rogatkach okazało się tak makabryczne, że musiałam wyjść z wieży zaczerpnąć świeżego powietrza. Leonard powiedział mi, że także inni zwiedzający skarżyli się na negatywną energię tego miejsca. Pozwolił mi też posłuchać nagrania, które sam zarejestrował na wieży. Na taśmie pyta, czy w pomieszczeniu znajduje się duch Isabel Adams. - Tak, pomóż mi - usłyszałam wyraźny głos. Leonard przybliżył mi rozmaite fakty historyczne, zrekonstruowane w oparciu o stare dokumenty znalezione w kolekcji swego ojca. Część z nich to protokoły z posiedzeń rady miasta Pittenweem od roku 1570 do 1770, relacjonujące dokładnie przebieg każdego spotkania pomiędzy rajcami, a pastorem Patrickiem Cowperem z prezbiteriańskiego Kościoła Szkocji. - Odtworzyłem miniony sposób życia, w którym rządziła religia: w tamtych czasach ludzi na sąd sprowadzano do kościoła. Oskarżano ich o przestępstwa takie jak "praca w szabas" albo nakładano grzywnę za "łajanie męża w miejscu publicznym". A mówimy o czasach, kiedy legalnie wolno było bić żonę - zaznacza Leonard, autor książki "Weem Witch". Prawdziwy koszmar zaczął się od pozornie niewinnego incydentu: mieszkanka miasteczka Beatrice Laing poprosiła 16-letniego czeladnika kowala Patricka Mortona, by zrobił dla niej kilka gwoździ. Patrick odpowiedział, że jest zbyt zajęty i Beatrice odeszła mamrocząc gniewnie pod nosem - co chłopak uznał za rzucenie klątwy. Niedługo potem Morton rozchorował się i powiedział pastorowi Cowperowi, że winę za to ponosi Beatrice i jej przyjaciele. Kobietę zabrano do wieży, gdzie podczas tortur przyznała, że ona i jej sąsiedzi, Thomas i Janet uprawiają czary. Wszystkim wtrącono do więzienia. Janet uciekła i została zamordowana przez tłum. Beatrice spędziła za kratami kolejne pięć miesięcy, w końcu wypuszczono ją i uciekła z Pittenweem do St Andrews. Kolejne aresztowania "czarownic" następowały jedno pod drugim, podsycane obsesją Cowpera oraz kiepską sytuacją finansową miasteczka. Do przetrzymywania oskarżonych wykorzystywano również jaskinię St Fillan, w której obecnie mieści się kaplica. - Obrzydliwe jest to, że mężom spalonych na stosie kobiet wystawiano jeszcze za to rachunek - dodaje Leonard. - Opłata mogła wynosić równowartość nawet czteroletnich zarobków, a w przypadku nieuregulowania następowała konfiskata majątku. Dla rajców był to więc bardzo dochodowy biznes i nic dziwnego, że znajdowały się coraz to nowe "czarownice". I - co za niespodzianka - okazuje się, że w tym okresie Pittenweem było poważnie zadłużone. Patrick, chłopak, od którego rozpoczął się ten ciąg potworności, nigdy nie odpowiedział za swoje czyny, jednak jakiś czas później uznano go za "histerycznego mitomana". Całe to doświadczenie przepełniło mnie głębokim smutkiem i współczuciem dla 26 nieszczęsnych dusz, które padły ofiarą urojeń chorego wyrostka.
Reżim sanitarny w Słowenii. Przebywając na terenie Słowenii w czasie pandemii koronawirusa należy przestrzegać określonych tam zasad bezpieczeństwa takich jak: noszenie maseczki w przestrzeniach zamkniętych i otwartych (jeśli nie można zachować 3 m odstępu), zakaz przebywania na zewnątrz od 21 do 6 rano,
W 2013 roku fundacja zainterweniowała w firmie drukującej mapy turystyczne, aby zmieniono nazwę na mapach z Sztuczne Ruiny Zamku Księcia Henryka na Zamek Księcia Henryka. Po zapoznaniu się z dokumentacją na temat zamku (opisy gości, księgi wpisów pamiątkowych dla turystów odwiedzających zamek od XIX w., zdjęcia z początku XX w.) przedstawiającej obiekt jako kompletny i funkcjonujący schron dla turystów z witrażami i zadaszeniem (pozostałości zadaszenia i okien widoczne na murach,witraże widoczne na zdjęciach, opis witraży w literaturze), dokonano zmiany w druku lecz wśród okolicznej ludności wciąż można spotkać się z błędnym określeniem tej zachwycającej budowli. Obecnie na żadnej z map nie widnieje już błędny napis, który wprowadzał turystów w błąd. Obiekt ten jest budowlą neogotycką, budowę rozpoczęto w 1806 roku wzorując się na budowli średniowiecznej, jednakże nie pełnił on funkcji sztucznych ruin. Budynek był zadaszony a jego wnętrza wykończone były sztukaterią (pozostałości w gablocie nr1.), w sali głównej znajdował się kominek, a największe 2 okna widokowe, znajdujące się na drugiej kondygnacji, skierowane były na Śnieżne Kotły w Szklarskiej Porębie i Śnieżkę w 2015 roku opracowany został projekt zadaszenia budowli, który realizowany będzie w następnej fazie remontu, sfinansowany będzie z opłat za wstęp, jakie turyści już od XIX wieku uiszczali w tym miejscu. HENRYK I BRODATY (1201-1238), syn Bolesława Wysokiego. W XIII w. książę Śląska, Małopolski, i Wielkopolski, często przebywał na zamku we Wleniu. Był założycielem okolicznych miast którym nadał prawa miejskie. Wraz z żoną św. Jadwigą Śląską byli ludźmi bardzo religijnymi i wrażliwymi na los chorych i biednych (Jadwiga zorganizowała działalność szpitala dla ubogich). Ich syn Henryk II pobożny zginął biorąc bezpośredni udział w walce z najeźdźcą z Mongolii w bitwie pod Legnicą (1241 r.), z rąk Mongolskich wojsk. Ostatecznie po śmierci Henryka II Mongołowie wycofali się z dalszego najazdu na Europę i zawrócili swe wojska (miejsce pochówku: Henryk I Brodaty i św. Jadwiga - kościół w Trzebnicy, Henryk II Pobożny Klasztor Franciszkański we Wrocławiu). HENRYK I BRODATY bił monety we Wrocławiu, w Legnicy i być może także w Głogowie. Jego pieniądze są najmłodsze w skarbie głogowskim. Pierwszy z nich ma na awersie półpostać księcia z mieczem skierowanym do góry oraz jego słowiańskie imię INDRIH. Henrykowi Brodatemu przypisuje się anonimowy dwustronny denar z przedstawieniem budowli sakralnej (kościoła) na jednej stronie oraz budowli świeckiej (zamek) na drugiej. GRODY PLEMIENNE U schyłku V i na początku VI w. nastąpiło znaczne wyludnienie Śląska. Upadły wielkie ośrodki produkcyjne, zanikły całkowicie kontakty handlowe z dawnymi prowincjami rzymskimi. Proces ponownego zasiedlania ziem śląskich rozpoczął się na przełomie VI i VII w. W okresie tym wyodrębniły się strefy zwartego osadnictwa, które w większości wiązać należy z terytoriami plemiennymi. Z połowy IX w. pochodzi zapiska tzw. Geografa Bawarskiego, w której wymieniono szereg plemion zamieszkujących ziemie polskie. W oparciu o wyniki badań archeologicznych za najstarsze grody plemienne uznać należy: Gostyń, Popęszyce, Klenicę oraz Gilów. Nieco później powstały grody w Niemczy, Strachowie, Ryczyniu i zakładano na naturalnych wzniesieniach, bądź też w miejscach trudno dostępnych, wśród bagien lub rozlewiskach rzek. Pierwsze grody miały prostą konstrukcję obronną w postaci palisady. Dodatkowo otoczone były fosą suchą lub wypełnioną wodą. Z biegiem czasu te prymitywne fortyfikacje były ulepszane, poprzez zastąpienie palisady wałami drewniano-ziemnymi o konstrukcji skrzyniowej. (plus foto i rekonstrukcja - rycina grodu z Maciejowej-Grabarów). GRODY KASZTELAŃSKIE W 2 połowie X w. część śląskich grodów plemiennych o funkcji ściśle obronnej, głównie tych, które leżały przy szlakach handlowych i posiadały plac targowy, zaczęło przekształcać się w grody kasztelańskie. Najstarszym przykładem grodziska kasztelańskiego w okolicy jest grodzisko przy zamku Świny, wymienione w bulli Hadriana IV w 1155 r. Wokół grodu powstawało podgrodzie rzemieślniczo-handlowe połączone z grodem systemem wałów i fos. W wieku XI-XII grody zarządzane były przez kasztelana lub komesa, który posiadał uprawnienia administracyjne, wojskowe i sądownicze oraz pobierał od ludności opłaty i daniny. Sprawował także w imieniu panującego króla lub księcia władzę nad grodem i okręgiem grodowym zwanym kasztelanią. Niektóre grody położone z dala od szlaków handlowych, o funkcji ściśle militarnej, zaczęły w XIII w. tracić swoje znaczenie. Taki los spotkał np. Ryczyn i Sadowel, gdzie na początku XIV w. osadnictwo zaczęło zanikać. Grodzisko na Wzgórzu Krzywoustego w Jeleniej Górze z początku funkcjonowało jako grodzisko kasztelańskie. POCZĄTKI MIAST W ciągu XII i XIII wieku wokół znaczniejszych grodów powstawały często liczne osady o charakterze rzemieślniczo-handlowym. Pozwala to traktować powyższe kompleksy jako wczesne miasta. W ośrodkach tych, dzięki wpływom francuskim i niemieckim, rozwijała się architektura i sztuka romańska. Budowano liczne kościoły, klasztory pałacowo-sakralne, które służyły jako miejskie rezydencje Piastów śląskich. Na początku XIII w. Henryk Brodaty zbudował w Legnicy, na miejscu X-wiecznego grodu, wspaniałe ceglane palatium. Monumentalnym budowlom patronowali także inni śląscy możnowładcy. Piotr Włost i jego zięć Jaksa byli fundatorami m. in. opactwa benedyktynów na OŁbinie i klasztoru augustianów na Piasku we Wrocławiu. Lokacja Jeleniej Góry nastąpiła pod koniec wieku XIII – najstarsza wzmianka o jeleniogórzanach jako mieszczanach pochodzi z roku 1288, dokument lokacyjny nie zachował się, ale należy zakładać że lokacja nastąpiła ok. roku 1280. ZAMKI Prawdopodobnie w 2 połowie XII w. powstają na Śląsku murowane-kamienne i ceglane – warownie siedziby feudalne, które określamy mianem zamków. Wedle obecnego stanu badań za najstarsze założenie tego typu na Śląsku, a zarazem na ziemiach polskich, uznawana jest murowana warownia we Wleniu k/Jeleniej Góry. Zamki wznoszone były na surowym korzeniu, bądź też powstawały w wyniku przebudowy istniejących grodów. Początkowo inicjatywa budowlana należała do śląskich książąt. Proces wznoszenia warownych rezydencji nabrał tempa po najeździe mongolskim w 2 połowie XIII w., skutkiem czego około 1300 roku Śląsk zabudowany już był tego rodzaju obiektami prezentującymi zróżnicowane formy i typy architektoniczne. Szczególna rola w rozwoju budownictwa zamkowego przypadła Bolkom świdnicko-jaworskim. To ich dziełem są warownie w Bardzie Śląskim, Janowicach Wielkich (Bolczów), Bolkowie, Czosze, Grodźcu, Książu, Siedlęcinie, Sobieszowie i Zagórzu obiekty stanowiły kompleksy budynków zamkniętych obwodem murów obronnych. Do elementów zabudowy zaliczyć należy wieżę ostatecznej obrony, bramę (wieżę bramną), dom lub domy zamkowe (często w formie wieży mieszkalno-obronnej – donżonu), rzadziej kaplicę. Z głównymi murami obronnymi wiązał się niekiedy system murów zewnętrznych, a także rów pełniący role suchej lub wypełnionej wodą fosy.
Wiele węgierskich stacji paliw zostało zamkniętych w środę z powodu niedoborów paliwa. Węgrzy obawiają się tego samego scenariusza w ten weekend na setkach kolejnych stacji - donoszą węgierskie media. Węgrzy wprowadzili też ograniczenia dla ciężarówek, zwłaszcza tych z zagranicy. Aktualizacja, 11 marca 2022 r., godz. 13:30
Gubernator popularnej wśród turystów indonezyjskiej wyspy Bali oświadczył, że priorytetem dla władz jest bezpieczeństwo zdrowotne i dlatego turystyka będzie ostatnim sektorem gospodarki, który zostanie otwarty, gdy pandemia Covid-19 znajdzie się pod kontrolą. Cytowany przez dziennik “Kompas” gubernator Wayan Koster dodał, że władze Bali przygotowują specjalne przepisy zdrowotne mające obowiązywać, kiedy zezwolenie na przyjazdy turystów zostanie wydane. Podkreślił przy tym, że obecnie nie wyznaczono terminu, kiedy miałoby to nastąpić. Wszystkie atrakcje turystyczne wyspy, w tym plaże, od końca marca pozostają zamknięte. W ostatnich tygodniach urzędnicy podawali sprzeczne informacje, jakoby ruch turystyczny na Bali miał zostać przywrócony w lipcu albo w październiku. Na razie na wyspę nie latają rejsowe samoloty, ale w najbliższych dniach ma zostać ponownie otwarte tamtejsze międzynarodowe lotnisko. Władze już teraz wprowadziły dla przyszłych podróżnych wymóg posiadania certyfikatów zaświadczających, że osoba nie jest zarażona koronawirusem. Dokumenty będą musiały być wystawione nie wcześniej, niż tydzień przed datą podróży. Osoby chcące przylecieć na Bali będą musiały oprócz tego przedstawić wystarczające uzasadnienie oraz oświadczenie miejscowego mieszkańca, który zadeklaruje, że bierze za gościa odpowiedzialność. Według oficjalnych danych w prowincji Bali zanotowano do soboty 455 przypadków zachorowań na Covid-19, przy czym 328 chorych już wyzdrowiało, a cztery osoby zmarły. W czwartek prezydent Indonezji Joko Widodo powiedział, że zarówno urzędnicy, jak i przedsiębiorcy działający w branży turystycznej powinni przygotować się na ogromne zmiany w trendach związanych z podróżami, a kurorty nie powinny być otwierane w pośpiechu. Skomentował tym samym zapowiedź gubernatora jednej z prowincji na południu kraju o planach otwierania tamtejszych atrakcji turystycznych już od połowy czerwca. Joko dodał, że po pandemii firmy organizujące wczasy w Indonezji będą musiały skupić się na zdrowiu, higienie i bezpieczeństwie swoich gości, kładąc nacisk na podróże jednoosobowe, turystykę zdrowotną oraz zwiedzanie wirtualne.
Ferie zimowe w tym roku wiążą się z licznymi obostrzeniami. Mimo wprowadzonych restrykcji, wiele osób nie zdecydowało się na pozostanie w domu. Tłumy turystów pojawiły się w górskich miejscowościach i szlakach. Co więcej, na zamkniętych dla narciarzy stokach nie brakowało miłośników sanek.
Irlandzka firma bookingowa Paddy Power nawiązała w najnowszej reklamie do wydarzeń z ostatniego meczu piłkarskiego Francja – Irlandia. Chodzi o zagranie ręką francuskiego napastnika Thierry'ego Henry'ego, dzięki któremu Francuzi wygrali i awansowali do mundialu 2010 r. W reklamie, która pojawiła się na plakatach na terenie lotniska międzynarodowego w Dublinie, pojawiło się hasło „Paddy Power welcomes you to Ireland... unless tou're called Thierry”. Przez najbliższe dwa tygodnie plakat będzie wisiał na 42 tablicach w hali przylotów.
Magdalena Kozioł. Tłumy turystów w Karkonoszach. Jedni zdobywali Śnieżkę, stojąc w kolejce, inni - pojawili się na stokach. Z własnymi sankami. "W szczytowych partiach Karkonoszy w ciągu
Szlaki turystyczne w Polsce liczą setki kilometrów - dzięki nim możemy poznawać urok kraju na wiele różnych sposobów! Do rodzimych skarbów niewątpliwie zaliczają się drewniane kościółki i cerkwie, które kryją się wśród pól i wzgórz. Na szczęście wiele z nich znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej! Szlak Architektury Drewnianej łączy cztery województwa: śląskie, małopolskie, podkarpackie oraz świętokrzyskie. Dzięki niemu turyści trafiają do zapomnianych miejsc, kryjących prawdziwe skarby – nie tylko kościoły czy cerkwie, ale stare chałupy, dworki i inne architektoniczne perełki. Niektóre okazały się na tyle cenne, że wpisano je na listę światowego dziedzictwa UNESCO! Zobacz także: Szlak Architektury Drewnianej w Małopolsce Zobaczenie wszystkich miejsc ujętych na szlaku jest niemożliwe, dlatego na początek proponujemy pięć atrakcyjnych dla turystów lokalizacji. Co warto zobaczyć na Szlaku Architektury Drewnianej? Zobacz wybrane przez nas wyjątkowe drewniane zabytki, które zapierają dech w piersiach. Stanowią ozdobę okolicy i świetnie wpisują się w klimat regionu. Cerkiew św. Dymitra w Czarnej Czarna to miejscowość położona blisko beskidzkich kurortów turystycznych. Z Krynicy-Zdroju dojedziemy tu w niecałe 40 minut. Warto wybrać się na tę krótką wycieczkę i zobaczyć cerkiew św. Dymitra, znajduje się na małopolskim odcinku Szlaku Architektury Drewnianej i obecnie użytkowana jest jako kościół katolicki. Świątynia została wybudowana w 1764 roku, jej ściany są dość charakterystyczne, ponieważ z zewnątrz obito je ciemnym gontem. Latem mocno wyróżnia się przez to na tle soczystej zielni okolicznych wzgórz i lasów. Wystrój wnętrza zdominowała XIX-wieczna polichromia, ale szczególnie warty uwagi jest kompletny barokowy ikonostas z XVIII wieku oraz ołtarz z ikoną Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Cerkiew św. Michała Archanioła w Brunarach Niżnych Wieś Brunary Niżne znajduje się niecałe 4 kilometry od Czarnej. Będąc w tej okolicy koniecznie trzeba zobaczyć dawną grekokatolicką cerkiew św. Michała Archanioła! W 2013 roku wpisano ją bowiem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cerkiew datowana jest na 1797 rok i mimo wielu zmian zachowała wiele z pierwotnego wyglądu dawnej łemkowskiej świątyni. Wewnątrz można zobaczyć barokowy ikonostas, a także fragmenty barokowej polichromii widoczne w nawie. Pozostałe ściany pokrywa polichromia wykonana w 1898 roku. Dawna cerkiew św. Dymitra w Boguszy Pozostajemy na Małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej, przenosimy się jednak na tereny Beskidu Niskiego, które kiedyś zamieszkiwane były przez Łemków. Znajduje się tu cerkiew św. Dymitra z 1858 roku, obecnie kościół rektoralny pw. św. Antoniego. Wewnątrz zachowano XIX-wieczną polichromię, ale najcenniejszym elementem wyposażenia jest ikonostas datowany na 1670 rok. Jako że został przeniesiony, podzielono go na części. Rząd proroków z krucyfiksem, przedstawieniami Matki Boskiej i św. Jana umieszczono na wschodniej ścianie nawy. Warto zwrócić także uwagę na XVII-wieczną ikonę św. Mikołaja. Cerkiew św. Paraskewii w Kwiatoniu Cerkiew św. Paraskewii uważana jest za jedną z najpiękniejszych w Polsce. Powstała w drugiej połowie XVII wieku i aż do końca drugiej wojny światowej służyła wiernym obrządku greckokatolickiego. Również ona znalazła się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. To typowy przykład budownictwa łemkowskiego. W bryle świątyni wyraźnie wyodrębniono trzy części: smukłą wieżę, nieco niższą nawę oraz najniższe prezbiterium. Ściany i dach od zewnątrz obite są gontem, natomiast od środka pokrywa je polichromia o motywach figuralnych i ornamentalnych. Zachowało się też kompletne wyposażenie, w tym ikonostas z początku XIX wieku. Cerkiew pw. św. Paraskewii w Uściu Gorlickim Cerkiew w Uściu Gorlickim powstała 1786 roku i synowi kolejną łemkowską świątynię. Ma konstrukcję zrębową oraz pokryte gontem ściany. Dach wieńczą trzy blaszane kopuły. Wyposażenie cerkwi obejmuje między innymi późnobarokowy ikonostas z XVIII w. Ściany pokrywają polichromie z lat 30. XX wieku. Bogate zdobienia przenoszą nas w zupełnie inny świat. Mając szansę, na pewno warto zajrzeć do wnętrza świątyni.
JuBOUe. i0km058p27.pages.dev/26i0km058p27.pages.dev/90i0km058p27.pages.dev/32i0km058p27.pages.dev/20i0km058p27.pages.dev/59i0km058p27.pages.dev/46i0km058p27.pages.dev/78i0km058p27.pages.dev/78
w imieniu turystów zamkniętych w wieży